Przypomina mi się, nie wiem skąd, wyliczanka maryjna. Coś na kształt nieautoryzowanej litanii.
A było dokładnie, bądź mniej-więcej tak:
- gdy coś skrywam - jestem fatimska
- gdy mam diabła w oczach - jestem rokitiańska
(...)
- na sto sposobów jestem boska.
Matka wasilkowska należy do bolesnych. Trudno jej się dziwić.
