dygresyjnie się zrobiło, więc może jeszcze o reklamach. czy ktoś zastanawiał się nad sensem stwierdzenia "połowa polaków nie wie o swoich problemach z sercem"? czy to znaczy, że druga połowa polaków wie o tych problemach - co prowadzi do konkluzji, że wszyscy polacy to jedna (chora na serce) rodzina? rozumiem, cel kampanii społecznej uświęca ułomne czasami środki, ale dlaczegóż mam się głowić nad logiką zdania zamiast zrobieniem ekg? bzdurki wszelakie w reklamach to temat-rzeka, jeśli uda mi się przywołać w pamięci jeszcze jakieś rodzynki, temat wróci.
środa, 17 listopada 2010
w świecie reklam
no niech ich kule biją, dunder świśnie i szlag trafi. znowu obejrzałem reklamę british petroleum i znowu usłyszałem te wstrętne słowo w telewizorni. gdzie się podziali eksperci odpowiadający za ostateczny wizerunek komercyjnych spotów? ile razy muszę słyszeć lektora wymawiającego ultimate jako ALTIMEJT? albo z innej reklamy: surface jako SERFEJS? boże, coś polskę... niech ktoś powoła jakąś komisję do spraw fonetyki j. obcych, bo szkoda tysięcy niewinnych, dziecięcych główek, które są zatruwane tymi potworkami! z życia codziennego dorzućmy jeszcze diLEJT z komputerowej klawiatury rodem, a także nieśmiertelne "gadałem na skEjpie".
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
